

Znów pojawiły się na allegro aukcje charytatywne na rzecz Asi. Można licytować: "Dil Se", trzypak "Shah Rukh Khan Król Bollywood" w którym znajdziecie:"Gdyby jutra nie było", "Jestem przy Tobie" i "Czasem słońce czasem deszcz", oraz niedawno wydany w Polsce film "Billu" z gościnnym występem Sharukha Khana. Mam każdy z tych filmów i wracam do nich ciągle. Polecam serdecznie. Licytujcie, każda złotówka się liczy!
Aukcje charytatywne dla Asi
Parę dni temu spotkałam się z koleżanką Kasią, a ponieważ ja jak zwykle przychodzę przed czasem to zastałam jakąś wenus w ręcznik owiniętą. I owa Wenus swoją wenusowatością, bez kszty rubensowości namówiła mnie do spróbowania diety Dukana. Wydziwiałam wcześniej, że proteiny nie dla mnie, że brakuje owoców, teraz też nie jestem do końca przekonana, dopatruję się błędów, ale ponieważ efekty widziałam sama to czemu nie?
I właśnie kończę 4 dzień diety. Jeszcze 3 dni i przechodzę na drugi etap, który ma potrwać do....29 lipca, ale zakończyć mam go z wagą 60 kilogramów.
Pierwszego dnia byłam masakrycznie głodna, drugiego totalnie nie i teraz już zupełnie mi fajno. Szkoda tylko, że mój- nie mój piekarnik gazowy raczej wysusza mięsko niż je piecze, ale co tam, wytrzymam na suszonym.
Tak wcinając odtłuszczony serek piątnica 0% tłuszczu z łososiem wędzonym zastanawiam się co bym jadła na śniadanie gdyby nie dieta? Cóż takiego pełnowartościowego pochłaniałabym. Hm...kinderkanapkę po dziecku, potem jeszcze niedojedzone parówki, resztkę rosołku z lanymi kluskami.
W dwa pierwsze dni diety byłam z Lu sama w domu. Chciał barszczyk z ryżem i śmietaną. Zrobiłam. Nie zjadł- Ty zjedz. Po raz pierwszy wyrzuciłam. Wreszcie przestałam być śmietnikiem.
Posadziłam zioła, całą masę rzeżuchy, mam własny szczypiorek, miętę, pietruszkę. Zamówiłam inne zioła. Wiosną obsadzę balkon bazylią, tymiankiem, szałwią, majerankiem, rozmarynem, kolendrą.
Jeszcze tylko fajno byłoby znaleźć w Krakowie sklep, gdzie można kupić dobre rybki.
Poproszę o trzymanie kciuków za gubienie kilogramów.
W marcu jak w garncu, raz gar na ciepłym ogniu, a raz w lodówce. Jechałam dziś rano do przedszkola i ledwo było widać drogę, po powrocie wylazłam z auta i nasypało mi białego zimna prosto w przepastny golf. Teraz siedzę przed kompem, w ramach przerwy w pisaniu bibliografii pisze bloga, włożyłam już polar, za oknem słońce świeci i kłębią się śniegowe chmurzyska. Mam ochotę zakopać się w pościeli. Zjeść tonę słodyczy, albo lepiej może zapiekankę jakąś? Jak skończę zapasy pomarańczy koniec z marzeniami o słodkim, zaczynam dietę Dukana.
A na razie marzę o wiośnie, kiedy się chce chcieć.
wtorek, 16 marca 2010
Licznik odwiedzin: 324174
| « marzec » | ||||||
| pn | wt | śr | cz | pt | sb | nd |
|---|---|---|---|---|---|---|
| 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | 07 |
| 08 | 09 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 |
| 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 |
| 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 |
| 29 | 30 | 31 | ||||
Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:
Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:
Moje rozważania, wspomnienia, obawy, radości i smutki.